Głos Polski    |    Goniec Polski    |    Praca i życie    |    Życie na wyspach


Polacy według „Daily Mail”
Autor: Dorota Bawołek   
13/03/2008.
Goniec
Goneic Polski nr 10 (216),7 marca 2008


Zjadamy karpie, polujemy na łabędzie i obmacujemy kobiety – tak od ponad dwóch lat przedstawia obraz polskiego emigranta jeden z największych i najstarszych dzienników w Wielkiej Brytanii – „Daily Mail”.
Jak doliczyło się Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii, od maja 2006 roku do lutego 2008 roku „Daily Mail” opublikował około 80 artykułów o antypolskim charakterze. W raporcie przygotowanym przez tę polską organizację Wiktor Moszczyński stwierdził, że brytyjski dziennik „konsekwentnie i z rozmysłem oczernia emigrantów”, powodując „nasilenia postaw ksenofobii i wzrostu napięć na tle narodowościowym” w stosunku do Polaków w Wielkiej Brytanii.

Przewodniczący Zjednoczenia Polskiego, dr Jan Mokrzycki, złożył skargę do brytyjskiej instytucji badającej rzetelność prasy, tzw. Press Complaints Comission. Zdaniem jej sygnatariuszy: „Artykuły przyciągające czytelnika sensacyjnymi i wywołującymi emocje nagłówkami zmierzały do oczernienia obywateli krajów Europy Centralnej, zwłaszcza pracowników z Polski i ich rodzin, przebywających w Wielkiej Brytanii legalnie i zarabiających tu na życie”.

Zdaniem Jana Mokrzyckiego, najbardziej skandaliczne są nagłówki, jakimi opatruje artykuły „Daily Mail”.

– Gdy patrzy się na tytuł artykułu, to czasem człowiekowi mrozi krew w żyłach. Zaś sam tekst często nie jest aż tak bardzo bulwersujący – stwierdza.

Zdaniem ekspertów

Wykładowca z wydziału Mediów i Komunikacji na Birmingham City University, Peter Wilby, tłumaczy:

– „Daily Mail” stosuje taktykę polegającą na stworzeniu sztucznych podziałów „my i oni”. Szokujące nagłówki mają na celu wzbudzenie w czytelniku obawy, sprawienie, by poczuł, że jego byt i status materialny mogą zostać podważone. Dlatego musi się jak najwięcej dowiedzieć o przyczynach tego zagrożenia. To z kolei powoduje, że gazeta doskonale się sprzedaje i przyciąga reklamodawców, zwiększając przychody. „Daily Mail” znany jest z zabiegania o przychylność czytelników z klasy średniej tzw. middle England, która obawia się zniszczenia kultury narodowej przez outsiderów niezależnie od tego, czy są nimi religijni fanatycy, unijni biurokraci, cyganie, narkomani, homoseksualiści czy emigranci.

Conal O’Donnell, były dziennikarz BBC i ekspert ds. mediów, zauważa natomiast, że Polacy w pewnym stopniu są łatwym celem dla krwiożerczego dziennikarstwa „Daily Mail”:

– Ten dziennik zawsze miał antyemigracyjny charakter, ale w przypadku nagonki na emigrantów z Azji czy Afryki musiał być bardziej ostrożny. Żerowanie na Polakach jest teraz dla nich doskonałą przykrywką, dziennikarze bowiem nadal mogą zaspokajać czytelników oczerniającymi artykułami o emigracji, w tym również tej z Afryki, ale ponieważ za przykład podaje się Polaków, to w pewien sposób można uniknąć oskarżenia o rasizm, zazwyczaj kojarzony z szykanami wymierzonymi w kogoś o innym kolorze skóry – dowodzi O’Donnell.

Przewodniczący najstarszej polskiej organizacji na Wyspach, Jan Mokrzycki, przyznaje, że Polacy mieszkający w Anglii często nie są aniołami.

– Oczywiście, jeśli zrobimy coś wbrew prawu, to można to skrytykować, ale nagłówki, jakich używa „Daily Mail” to ciosy poniżej pasa. Sposób, w jaki gazeta opisuje polskie historie bardzo często jest czystym nonsensem. Jednego dnia „Daily Mail” pisze, że Polacy „zalewają” Wyspy, a kilka tygodni później donosi, że Polacy „dezerterują” z Wielkiej Brytanii – stwierdza.

Kupię bulwersujący temat!

Na początku 2007 roku wyszedł na jaw kolejny skandal, jakiego dopuściła się gazeta. Jak opisał właściciel blogu „beetrot”, dziennikarka „Daily Mail” zaproponowała mu 800 funtów, by „pomógł zrobić jej reportaż o tym, jak Polacy przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii samochodami na polskich numerach tylko po to, by potem łamać wszelkie zasady prawa drogowego w przekonaniu, że nigdy nie zostaną ukarani, bo samochód nie jest zarejestrowany na Wyspach”.

Jak się jednak okazuje, opisany na blogu przypadek nie jest jedynym przykładem świadczącym o standardach „dziennikarstwa” praktykowanego przez gazetę. Zjednoczenie Polaków w Wielkiej Brytanii w skardze przeciwko dziennikowi przytoczyło podobną historię:

„Na początku tego miesiąca dziennikarz „Daily Mail” zaproponował 100 funtów zapłaty za jakiekolwiek przerażające historie od ludzi zatrudniających pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy „kradną, kłamią na temat legalności pobytu w Wielkiej Brytanii i uciekają bez słowa” – napisało w swoim piśmie do Press Complaints Comission Zjednoczenie Polskie.

Autor skargi na gazetę, członek Zjednoczenia Polskiego, Wiktor Moszczyński, twierdzi, że „Daily Mail” nie jest dziennikiem odosobnionym w krytyce Polaków. Jednak jego zdaniem, w innych gazetach nieprzychylne artykuły zazwyczaj przeplatają się z pozytywnymi tekstami.

– Artykuły w „Daily Mail” nie zawsze są kłamliwe, ale bardzo często prawda przedstawiana jest w taki sposób, że chociaż nie ma w niej nic złego, to rzuca negatywne światło na polską społeczność – dowodzi Moszczyński.

Kżdy emigrant razy dwa

Przykładów tego typu podejścia „Daily Mail” do jakichkolwiek tematów związanych z Polakami jest cała masa.

Kiedy 17 lipca 2007 roku „Daily Mail” donosił o tym, że napływ emigrantów kosztuje każde brytyjskie gospodarstwo domowe 350 funtów rocznie, artykuł w „The Independent”, oparty na tych samych danych, tłumaczył, że według rządowych statystyk „emigranci ciężej pracują, zarabiają więcej pieniędzy i płacą więcej podatków niż Brytyjczycy”.

Podobne przykłady manipulacji „Daily Mail” można było również zauważyć w głośnym ostatnio temacie świadczeń socjalnych. Kiedy dziennik ogłosił, że świadczenia socjalne dla imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej kosztują kraj 145 milionów funtów, co jest sumą dwukrotnie większą niż w roku ubiegłym – liczby po raz kolejny przytoczono w nierzetelny sposób.

Komentując artykuł opublikowany przez „Daily Mail”, inny brytyjski dziennikarz, Tim Dowling z „The Guardian”, napisał: „Wystarczy jedynie bliżej przyjrzeć się tym danym, by zauważyć, że ponad połowa świadczeń to rodzinne, które może być pobierane przez każdego rodzica żyjącego na Wyspach. W rzeczywistości – jedynie 4 tysiące emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej pobiera świadczenia socjalne innego rodzaju niż zasiłki rodzinne, co zupełnie nie zgadza się z szacowaną przez „Daily Mail” liczbą 743 tysięcy. Prawdziwe dane mówią o 893 osobach dostających dotacje na mieszkanie i o 82 osobach pobierających świadczenia emerytalne. Liczba, do jakiej w swych kalkulacjach doszedł „Daily Mail” została uzyskana poprzez błędny rachunek dwukrotnego dodawania tych samych osób (pobierających zasiłek i świadczenia rodzinne). To w ten sposób właśnie gazeta otrzymała zatrważającą sumę 128,592 emigrantów korzystających ze świadczeń” – tłumaczył dziennikarz „The Guardian”.

Ale pomyłki w liczeniu to tylko niektóre „chochliki”, jakie regularnie wkradają się do tekstów „Daily Mail” mówiących o Polakach. W gazecie, w przeciągu ostatnich dwóch lat mogliśmy przeczytać na przykład o tym, jak rozkoszujemy się mięsem z łabędzi pływających po brytyjskich stawach, masowo łowimy karpie lub ponosimy winę za brak banknotów 50-funtowych, które zostały wysłane do Polski.

Prawdziwym triumfem „Daily Mail” był reportaż o polskim Boracie – Tomaszu Stępniowskim, który broniąc się przed zarzutami o molestowanie seksualne, powiedział, że „obmacywanie kobiet w Polsce jest całkiem normalne”. Polski Borat miał wyrok sądowy, ale dziennikarze „Daily Mail” nie pofatygowali się, by zrewidować komentarz przestępcy i zapytać jego rodaków, czy słowa Polaka są faktycznie zgodne z prawdą.

Z Polakami nie warto rozmawiać

Jak się okazuje, chociaż „Daily Mail” uwielbia pisać o Polakach, to nie bardzo lubi z nimi rozmawiać. Wiktor Moszczyński, skarżąc gazetę do Press Complaint Comission, napisał:

– Kilkakrotnie informowałem dziennik o możliwości rozmowy z prezesem Zjednoczenia, ale na zamieszczenie polskiego punktu widzenia gazeta zgodziła się tylko jeden jedyny raz, kiedy pozwolono nam zamieścić komentarz w rubryce przeznaczonej na listy czytelników. Na propozycję rozmowy z Janem Mokrzyckim na temat niezwykle oczerniającego Polaków artykułu z grudnia zeszłego roku, nigdy nie otrzymałem odpowiedzi.

W tekstach „Daily Mail” bardzo rzadko pojawia się komentarz Polaków, „a jeśli już jest, to na przykład w formie sprowokowanego ku uciesze gazety wywiadu z polskim uczniem, krytykującym brytyjski system edukacyjny – pisze Moszczyński.

Jeden z dyrektorów „Daily Mail”,Robin Esser, znalazł jednak chwilę, by odpowiedzieć na skargę Zjednoczenia Polskiego. Jego zdaniem „Daily Mail” nie ma antypolskiego charakteru”, chociaż na pytanie, czy nie uważa, że artykuły w jego dzienniku mogą prowadzić do napięć na tle narodowościowym, Esser przyznał, że „martwi go fakt, iż w społeczeństwie jest pewna grupa, która czasami może źle i agresywnie reagować na emigrantów, ale nie jest to skutkiem reportaży „Daily Mail”, ale przede wszystkim rezultatem postawy brytyjskiego rządu i jego polityki emigracyjnej”.

Tymczasem liczba tzw. hate crimes, czyli przestępstw popełnianych na tle narodowościowym na Polakach w Wielkiej Brytanii, rośnie w zawrotnym tempie. Zdaniem wielu Polaków na Wyspach, reportaże „Daily Mail” znacząco się do tego zjawiska przyczyniają.

– Napięcia dają o sobie znać w incydentach z użyciem przemocy i szykanach, zwłaszcza w małych miastach w odległych zakątkach kraju – twierdzą przedstawiciele Zjednoczenia Polskiego.

Ale „Daily Mail” nawet z tematu o zbrodniach dokonywanych na Polakach potrafi zrobić antypolski reportaż. Nagłówek artykułu na ten temat w antypolskim dzienniku oskarża Polaków o bycie ofiarami przestępstw na tle rasistowskim.



Skomentuj jako pierwszy

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, by reklamować twoją witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Komentarze pojawiają się z opóźnieniem nawet do 30 minut i więcej, nie wysyłaj dwukrotnie tego samego komentarza
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłąć zawartości prawdopodobnie wpisano zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
Komentarz:

Kod:* Code

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Powered By PageCache