We wrześniu 1989 roku siedemnastoletni Giang Nguyen przyjechał do Polski jako jeden z kilkuset studentów, który ramach „bratniej współpracy” krajów obozu sowieckiego z krajami wyzwalającymi się z kolonializmu i budującymi socjalizm, dostał szansę kształcenia się na polskiej uczelni.
Choć Giang i jego koledzy nie stanowili licznej grupy, od razu zostali zauważeni w jednolitej etnicznie Polsce. Polacy obdarzyli ich także sympatią ze względu na historię narodowo-wyzwoleńczą, która, choć posługiwała się hasłami komunizmu, była przez Polaków odczytywana jako walka o wolność.
Wprawdzie wietnamskie władze chętnie wysyłały do Polski studentów w nadziei uzyskania wysoko wykwalifikowanych kadr, wbrew ich oczekiwaniom wielu z nich znalazło swój dom nad Wisłą. Jednym z nich był właśnie Giang.
Podczas studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego Giang Nguyen działał w parlamencie studenckim oraz w organizacjach zajmujących się promowaniem kultury wietnamskiej. Szybko nauczył się języka polskiego. Bez problemu dostawał stypendia naukowe. W przeciwieństwie do innych studentów nigdy nie musiał walczyć o pobyt czasowy czy o pracę.
O wolność słowa
Współpracę z mediami Giang rozpoczął w 1995 roku od wydawania dwutygodnika „Phuong Dong” („Wschód”), którego był redaktorem naczelnym. Pismo w języku wietnamskim, drukowane w kilkuset egzemplarzach przy współudziale Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Wietnamczyków, istniało w Polsce do 2000 roku. Ostatnie numery były już redagowane bez współudziału Gianga, który przeniósł się do Francji, w której rozpoczął studia doktoranckie z socjologii w Państwowej Akademii Nauk. Ponieważ jednak nie potrafił żyć bez mediów, podjął współpracę z Radiem RFI (Radio France Internationale), stworzonym w 1975 roku przez francuski rząd jako część Radio France. RFI miało nadawać dla francuskojęzycznych terytoriów oraz byłych kolonii.
– To właśnie tam dowiedziałem się o możliwości współpracy z BBC. Rok 2000 okazał się przełomowy w moim życiu. Przeniosłem się do Londynu i zostałem szefem wietnamskiej sekcji BBC World Service – opowiada Giang.
Dla Wietnamczyka był to nie lada prestiż, bo BBC World Service działa od 1932 roku i nadaje dla ponad 180 milionów odbiorców. Światowy serwis BBC miał też szczególne znaczenie podczas II wojny światowej – szczególnie sekcja niemiecka pełniła ogromną rolę propagandową przeciwko nazistowskim Niemcom.
Szefowanie w BBC to jednak było za mało dla Gianga Nguyena. Dodatkowo studiował więc na Wydziale Media & Communications w Goldsmiths College na University of London. – No, trzeba coś robić… – mówi.
Choć w mediach pracuje już kilkanaście lat, czuje, że za mało jeszcze wie w tej dziedzinie. Tymczasem, jak mówią inni studenci „swoją wiedzą i doświadczeniem mógłby z powodzeniem konkurować z wykładowcami”.
Przetrwać obok giganta
Polacy, którzy dobrze pamiętają jak dziennikarze walczyli z reżimem komunistycznym, zapewne rozumieją, co w swoich programach stara się przekazać sekcja wietnamska.
W czasach PRL-u władze próbowały ograniczyć bowiem dostęp do odbioru polskojęzycznych audycji BBC (nadawanych od 1939 roku) – jedynego źródła niezależnych i rzetelnych informacji. Teraz o taki sam prawdziwy przekaz walczy co dnia sekcja wietnamska. Giang zaprzecza jednak obiegowym opiniom, że w Wietnamie nie istnieje nawet śladowa wolność słowa.
– To prawda, że działa cenzura, a wszystkie media są w rękach partii, ale w przeciwieństwie na przykład do chińskiej sekcji BBC, nikt nie próbuje zagłuszać nadawanych z Londynu programów radiowych, nie ma też problemu z dostępem do internetowej strony serwisu – mówi dziennikarz. – Robimy to, co kiedyś robili Polacy. Tylko że nie mamy planu obalenia reżimu – dodaje.
On sam nie popiera komunistów. Uważa, że ich ideologia już się wyczerpała. – Nie przystaje do dzisiejszego świata – stwierdza.
Mimo wszystko jest jednak pełen szacunku dla ludzi wszystkich ugrupowań politycznych. Twierdzi nawet, że członkowie partii dojrzewają, zmieniają siebie i kraj, choć nadal zbytnio kontrolują wszystkie media.
Zdaniem Gianga, między Wietnamem a Polską jest wiele podobieństw – nie tylko komunizm. – Wietnamczycy musieli przetrwać obok kraju-giganta, Chin, podobnie jak Polacy obok Rosji. I obu udało się zachować swoją tożsamość, kulturę i wartości – mówi.
Wietnamski dziennikarz był w Polsce świadkiem wielu zmian. Przyjechał w najbardziej gorącym czasie ostatniego dwudziestolecia – tuż po upadku komunizmu. Szef wietnamskiej sekcji BBC widział więc, w jaki sposób Polska odrzuca nieprzystającą do dzisiejszego świata złudną ideologię i zaczyna budować nowy kraj. Te same zmiany dostrzega także w swojej ojczyźnie.
– Zimna wojna, w którą uwikłana była Polska, postrzegana była jako zagrożenie dla świata, natomiast komunizm w Wietnamie nie jest teraz dla nikogo zagrożeniem. Nie wychowujemy się więc w kulcie podziemnych działaczy i nie ryzykujemy życia, przemycając „bibułę” – mówi. – System komunistyczny musi się zmienić, bo nie przystaje do nowego świata, ale ja staram się z nim walczyć, okazując jednocześnie szacunek ludziom zaangażowanym ideologicznie. Nie jestem więc znowu takim buntownikiem... – stwierdza filozoficznie Giang.
Na brytyjskiej ziemi
Giang, który spędził w Polsce kilka dobrych lat i traktuje nasz kraj jak swoją drugą ojczyznę, doskonale rozumie frustrację Polaków, którą wywołują niesprawiedliwe opinie krążące o nich w Wielkiej Brytanii. Twierdzi jednak, że to normalne zjawisko, ponieważ Wyspiarze czują się zagrożeni obecnością naszych rodaków.
– Jesteście od nich lepiej wykształceni, bardziej pracowici, a także lepiej dbacie o swój wygląd. Bardziej też interesujecie się innymi narodami, ich tradycją, historią i kulturą – tłumaczy.
Zdaniem Gianga, Polacy mają w Wielkiej Brytanii wiele do zaoferowania. Głównie, jeśli chodzi o wartości rodzinne, które w Zjednoczonym Królestwie, patrząc z polskiego punktu widzenia, można nazwać nawet patologicznymi. On sam ma do rodziny typowo „polskie” podejście. Z czułością opowiada więc o swojej polskiej żonie, Sylwii, koleżance ze studiów i o swoich dzieciach – siedmioletnim Tomku i czteroletniej Oleńce, które urodziły się w Wielkiej Brytanii.
– Polska to kawał mojego życia; druga ojczyna – podsumowuje.