Głos Polski    |    Goniec Polski    |    Praca i życie    |    Życie na wyspach


Daily Mail odpuszcza Polakom?
Autor: Iwona Kadłuczka   
28/03/2008.
Goniec

nr 13 (219) 28 marca 2008


Uśmiechnięty polski lotnik, zasłużony w Bitwie o Anglię – taki wizerunek Polaka, który pasuje bardziej do gazet polonijnych, pojawił się ostatnio w uznawanym za nieprzychylny imigrantom z Polski dzienniku „Daily Mail”.

Gazeta, która od maja 2006 roku do lutego 2008 roku opublikowała około 70 artykułów o antypolskim charakterze, tym razem przedstawiła Polaków w nieco bardziej korzystnym świetle. Już nie zjadamy karpi i nie polujemy na królewskie łabędzie, ale jesteśmy walecznymi i godnymi kandydatami na żołnierzy, którzy chcą wstępować do brytyjskiej armii.

Proud warriors, czyli dumni wojownicy
Obok artykułu, który mówi o zmianach w prawie, mających uprościć imigrantom służbę wojskową w Wielkiej Brytanii, znalazła się nie tylko wspomniana wcześniej fotografia podpisana słowem „bohater”, ale też tekst o dokonaniach polskich żołnierzy na frontach II wojny światowej. „Jeśli Polacy otrzymają zgodę na służbę w brytyjskiej armii, będą mogli spojrzeć w przeszłość i czerpać z niej inspirację. Polskie wojsko zyskało reputację, walcząc u boku aliantów w czasie II wojny światowej” – napisał dziennik. – „W Bitwie o Anglię w 1940 roku polscy piloci myśliwców, którzy zdobyli doświadczenie walcząc z Luftwaffe, osiągnęli najbardziej imponujące rezultaty ze wszystkich brytyjskich szwadronów. Pomimo że Polscy piloci stanowili zaledwie 5 proc. alianckich sił powietrznych, zestrzelili aż 12 proc. niemieckich samolotów zniszczonych w bitwie” – mogliśmy przeczytać w „Daily Mail”. Główna publikacja dotyczyła nowego pomysłu, który miałby zapewnić Polakom łatwiejszy dostęp do brytyjskiej armii. Obecnie przepisy mówią, że aby zostać jej członkiem, należy mieszkać na Wyspach pięć lat i posiadać brytyjskie obywatelstwo. Zdaniem wysokich rangą dowódców, Polacy tak licznie zgłaszający swoją chęć do służby wojskowej w Wielkiej Brytanii mogliby rozwiązać problem armii, która cierpi na niedobór poborowych. Otwarcie armii dla Polaków wymagałoby konkretnych zmian w prawie. Może nawet zdarzyć się tak, że będą oni wcielani do wojska na podobnych zasadach jak w czasie II wojny światowej.

Nie taki Polak straszny, jak go malują
Nagła zamiana spojrzenia na polskich imigrantów nastąpiła po tym, jak Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii wystosowało list do PCC (Press Complaints Commission). W raporcie przygotowanym przez organizację reprezentującą Polaków na Wyspach czytamy, że „Daily Mail” „konsekwentnie i z rozmysłem oczernia imigrantów”, powodując „nasilenia postaw ksenofobii i wzrostu napięć na tle narodowościowym”. Trudno jednak wyrokować, czy jest to tylko przypadek czy efekt tej korespondencji. – Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy nasz list miał wpływ na tę publikację czy nie. Wydaje mi się, że tak. Ten artykuł pokazał Polaków w bardzo pozytywnym świetle. Nie jest ważne to, dlaczego się ukazał, ale to, że jest – mówi Jan Mokrzycki, prezes Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Przyznaje też, że negatywne teksty na temat Polaków pojawiały się nie tylko w „Daily Miał”, ale to właśnie ten dziennik opublikował ich najwięcej. Wizerunek Polaków prezentowany przez gazetę zaniepokoił Zjednoczenie na tyle, że jego członkowie zdecydowali się interweniować. Skargę Polaków poparł też obecny burmistrz Londynu, Ken Livingstone.

Mer walczy o Polaków
„Polska społeczność, podobnie jak inne mniejszości narodowe brytyjskiej metropolii, wnosi istotny wkład w życie miasta i na równi z innymi ma prawo do godziwego traktowania” – stwierdził w komunikacie prasowym. „Daily Mail” określił jako dziennik, który „stawiał wcześniej pod pręgierzem różne społeczności imigrantów”. Złośliwi zauważają, że Ken Livingstone poparł wniosek Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii na ponad miesiąc przed wyborami na burmistrza Londynu, w których ubiega się o trzecią z rzędu pięcioletnią kadencję. Jednak z udzielonego wsparcia jest usatysfakcjonowany prezes organizacji. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z postawy Livingstone’a. Jest to polityk wysokiej klasy i każde tego typu zachowanie jest dla nas czymś znaczącym. Mam nadzieje, że pozostali kandydaci na burmistrza Londynu także poprą nasz punkt widzenia – komentuje.

Wygrana bitwa nie oznacza wygranej wojny
Pomimo pozytywnego wydźwięku artykułu, o którym mowa, jego autor nie powstrzymał się jednak od kilku kąśliwych uwag. Trzy akapity tekstu poświęcił na przypomnienie czytelnikom „Daily Mail”, ilu Polaków przejechało do Wielkiej Brytanii od wstąpienia Polski w struktury Unii Europejskiej, tego, że tylko w ubiegłym roku wysłaliśmy do swojej ojczyzny 1,8 miliarda funtów, a także, że od września w każdej polskiej szkole dzieci obowiązkowo będą uczyły się języka angielskiego. Ponadto nie odmówił sobie komentarza na temat polskiego rządu, który nie odpowiedział, czy rozporządzenie to jest podyktowane korzyściami, jakie czerpie Polska z imigrantów. Oby więc radość z pozytywnego wizerunku Polaków w „Daily Mail” nie okazała się przedwczesna.    




Skomentuj jako pierwszy

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, by reklamować twoją witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Komentarze pojawiają się z opóźnieniem nawet do 30 minut i więcej, nie wysyłaj dwukrotnie tego samego komentarza
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłąć zawartości prawdopodobnie wpisano zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
Komentarz:

Kod:* Code

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Powered By PageCache